Pewien cukiernik wygrał konkurs na najlepszy czekoladowy tort i natychmiast opublikował jego przepis.
Na pytania, czy nie obawia się konkurencji, odparł:
-Tylko dzięki temu moje dzieło uniknie tworzenia tandetnych podróbek, a jednocześnie tort będzie mógł być udoskonalony wg własnego smaku, przez co przypadnie do gustu każdemu, nie tylko komisji konkursowej.
WięcejPlacząc i kulejąc szedł młody
- A cóż się stało ? spytała troskliwie mama.
- Wygrałem najszybszy rower w w naszym konkursie i spadłem z niego,
- A to gratuluję, zawsze przecież marzyłes o takim rowerze, a niewiele jeździłeś na swoim starym rowerku.
- Tak wiem, teraz już go wyciągam, bo inaczej rozbije ten nowy na nauce.
Å»ycie jest niesprawiedliwe – powiedziaÅ‚ maÅ‚y wielbłąd do mamy. Jedni sa bogaci, inni biedni. Silni wyzyskujÄ… sÅ‚abych. Jak ktoÅ› jest na dole,
bardzo trudno jest wspiąć się na szczyt.
Tak to prawda – odrzekÅ‚a mama. Popatrz na to w ten sposób.
Każdy, kto tu jest miał mamę i tate jak Ty, dwóch dziadków i dwie babcie.
Zycie przypłyneło do Ciebie przez ostatnie 300 lat przez 2 147 483 646 wielbłądów.
Każdy kto tu jest, niezależnie, czy jest teraz słoniem czy mrówk1,
żebrakiem czy prezydentem ma taki sam czas i może z nim zrobia,
co tylko zechce. Jest na samym szczycie swojej piramidy życia.
To prawdziwa sprawiedliwość i prawdziwe bogactwo.
Pewien młody mężczyzna spiesząc się rano do pracy, wcisnął guzik windy. Czekając na nią spogladał z niecierpliwością w szyb. W pewnej chwili zauważył, że guzik koszuli jest krzywo zapięty. Natychmiast zaczął poprawiać swoją garderobę. Gdy tymczasem na piętrze zjawiły się dwie windy. Mężczyzna skupiony na guziku i poprawianiu koszuli nie zdążył, chwycić za klamkę. Obie windy odjechały.
Po chwili znów kolejna winda przyjechała na na piętro. Wiec młody czlowiek mógł spokojnie ruszyć w świat.
Zawsze jest nastepna szansa.
WięcejPewien ptak codziennie chodził po swoim bagnisku, wyszukując pożywienie dla siebie i swojej rodziny. Każdego dnia spędzał 8 godzin cierpliwie wygrzebując robaki i stare pędy. Było mu dobrze. Miał co jeść. Miał swoje drzewko zaraz przy bagnisku oraz kilka innych ptaków razem z nim dzielnie oczyszczających pole. Czasem tylko z tęsknotą patrzył na inne ptaki, które szybowały w powietrzu i zastanawiał się, skąd one mają tyle siły, tyle czasu, tyle energii i tyle radości.
Aż któregoś dnia spadł meteoryt prosto w środek bagna tworząc tam wielki ogromny dół. Zrozpaczony ptak musiał przelecieć wiele mil by znaleźć nowe schronienie. W czasie wędrówki nauczył sić jeść inne owoce i wzmocnił skrzydła. Dotarł wreszcie do lasu w którym roiło się od robaków, a gałęzie uginały się od owoców. Tam też poznał zycie ptaków szybujących w przestworzach.
Więcej










